Pokazywanie postów oznaczonych etykietą malowane koralikami. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą malowane koralikami. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 12 marca 2019

Dzięcioł czyli ptasie radio

Wygląda na to, że będę musiała udać się na jakieś ornitologiczne szkolenie. Ptaszki zawładnęły moim warsztatem, ciągle słyszę "zrób rudzika" "zrób dzięcioła" albo sójkę zrób.... Zaczęłam od dzięcioła i okazało się, że dzięciołów jest jakieś sto rodzajów i nic nie wiem o ptakach w ogóle, poza tym, że ładne. Więc doszkalam się intensywnie :D 

Dzisiaj pokazuję Wam dzięcioła pstrego większego lub inaczej dzięcioła dużego. Mój jest długo na 6 cm, haftowany koralikami, bajorkiem i nicią oraz podszyty naturalną czarną skórką.







 Zdjęcia niestety robiłam niemalże  po ciemku, bo dzięcioł wylatywał rano. Ale jak tylko zrobię kolejnego, to zrobię mu lepsze fotki.

Chcecie kursik na haftowanie bajorkiem?

wtorek, 4 grudnia 2018

Malowanki

Nie wiem, czy już wspominałam, ale zawsze chciałam malować. Niestety zupełnie to nie dla mnie i wszelkie moje próby zawsze owocowały dziełem tyleż abstrakcyjnym co nieatrakcyjnym. Tak czy inaczej ja poddałam się już dawno temu i nawet z dziećmi malowania unikam jak ognia. I jak się okazuje, czasem trzeba przestać szukać by znaleźć - obrazy (no dobra - obrazki) sobie powstają, tyle, że koralikowe :) Oto kolejna porcja :












Wszystkie obrazki to miniaturki 4,5x4,5 cm (10x10 z passpartout) i ciężko je sfotografować w ramce za szkłem!

Pozdrawiam - czy już dopadła Was przedświątecza gorączka?

niedziela, 16 września 2018

Holandia, Holandia.....


Skoro jeden obrazek tak się spodobał, musiałam pójść za ciosem. Ileż można zresztą tej biżuterii haftować? (żartuję oczywiście). Najpierw na obrazek przerobiłam mój Amsterdam. Właściwie to moja mama podrzuciła mi pomysł malowania koralikiem mówiąc, że holenderską bransoletkę powinnam oprawić w ramkę J W rezultacie więc została takim obrazkiem tego roku obdarowana.









Pierwsza wersja z powodu ciemnego podkładu nie sprawdziła się w formie obrazka (niebo zlewało się z resztą krajobrazu), a że szkoda mi było pruć, zwłaszcza, że przy zmieniającym się świetle efekt zlewania się nie występuje, została więc brochą:







Żeby raz na zawsze (a przynajmniej na jakiś czas) skończyć ten wariacje na temat holenderskiej architektury popełniłam raz jeszcze bransoletkę z rowerami. Tamta opuściła mnie zdecydowanie za szybko i nie zdążyłam się jej widokiem nacieszyć J Nie jest identyczna, choć na pierwszy rzut oka tego nie widać J



I to tyle! Na jakiś czas porzucam Holandię. Mam do pokazania jeszcze trochę wakacyjnych i przedwakacyjnych zaległości. I muszę Wam powiedzieć, że po tym pięknym i gorącym lecie z radością przywitam jesień i długie wieczory z koralikami i książką!

Pozdrawiam!

wtorek, 3 lipca 2018

Murki rowery i gwiaździste niebo

Rowery były już u mnie parę razy, rozgwieżdżone niebo również, ale obrazka to jeszcze chyba nie było :) Do teraz. Pretekstem był ślub mojej koleżanki. 

Oboje Państwo Młodzi jeżdżą na rowerach, lubią nasz lokalny krajobraz i doceniają rękodzieło. Pan Młody biżuterii nie nosi, więc zestaw broszek dla dwojga odpadał. Postanowiłam więc na wystrój wnętrz, i tak powstał mój obrazek - rowery na tle yorkshire'skiego murka, wzgórz i nieba nocą (muszę udać się do Bluefairy na kurs haftowania chmurek, żeby nie wszystko w mojej biżu działo się nocą :)

Obrazek jest malutki, 4,5x4,5cm, passe partout 10x10. Do tego niebieska (ulubiony kolor Panny Młodej) ramka. 






 Prezent się spodobał :)


Miło mi również donieść, że moja kwiecista bransoletka wcisnęła się na podium i zajeła trzecie miejsce w dooborowym towarzystwie! 



Dziękuję za Wasze kciuki!

Pozdrawiam gorąco!