Pokazywanie postów oznaczonych etykietą herringbone. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą herringbone. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 11 września 2014

powakacyjny

Dawno mnie tu nie było :) Muszę się Wam przyznać, że zaliczyłam niezły koralikowy odwyk. Lato minęło mi na lenistwie, działalności towarzyskiej, czytaniu i ... przygotowaniach do półmaratonu. Niby nie samymi koralikami człowiek żyje, ale jednak wieczorami oglądając mojego ulubionego Poirota z Mamą, nie mogłam się powstrzymać i coś tam podłubałam. Niewiele tego, można powiedzieć, że standard, ale jednak na dobry początek pokażę. Tworki na FB już spotkały się z miłym przyjęciem, mam nadzieje, że i Wam przypadną do gustu :)














Lenistwo z mną, bieg zaliczony, dzieciaki w placówkach oświatowych - idę więc odkurzyć moją tackę robótkową i lampkę :) 

Miło mi, że zaglądaliście tu podczas mojej nieobecności, kiedy tu z doskoku zaglądałam to aż rosłam w dumę czytając komentarze zwłaszcza pod postem z ważką :) A propos - obiecane zdjęcie na ludziu jest na FB. Zapraszam :)

poniedziałek, 2 czerwca 2014

Post ornitologiczny

czyli po prostu moje prace na Konkurs Royal Stone na Kalendarz 2015. Właściwie nie miałam zamiaru brać udziału, ale jakoś w tej części pojawiła się szansa na wykonanie projektów, które miałam w zamiarach już dawno. 

Po pierwsze - pawia broszka. W broszce wykorzystałam ścieg nazwany przez Cyndi Lavin, "Cellini spiral peyote stich" (opublikowany w jej e-skrypcie "Bored by Back Stitch"). W centrum dwunastomilimetrowy szafirowy swarovski, więc brosia do najmniejszych nie należy :D 









Kolejne ptactwo, za które się zabrałam to papugi. Papugi ubrałam szydełkowo w supełki i szydełkowe kulki, wszystkie z galwanizowanych miyuki  (poza czerwonymi - to Toho, na których jakość spuszczę zasłonę milczenia), zawiesiłam te elementy na sznurkach twisted herringbone. O ile paw miał być dostojny, to papugi miały być - naturalnie - krzykliwe :). Na szyi wiszą rewelacyjnie!















Pozostaje mi prosić o trzymanie za moje skromne prace kciuków :) Pozdrawiam Was ciepło!!!






czwartek, 1 maja 2014

Dla Pani i Pana

Dzisiaj herringbonowe bransy. Chciałam upleść ich więcej i dopiero wtedy Wam pokazać, ale muszę domówić końcówki, a to musi poczekać, bo ostatnio zaszalałam zakupowo ;) 

Najpierw raz pierwszy w mojej koralikowej tfurczości, czyli bransa męska. Nie było łatwo, choć ścieg śledziowy do skomplikowanych nie należy, bo trafiła mi się najnierówniejsza paczka toho jet jaką w życiu widziałam. Podejrzewam, że ktoś resztki z produkcji pozamiatał i sprzedał je mi właśnie... Ale chyba wyszło nie najgorzej.....







Plecenie damskiej było za to czystą przyjemnością :) Jest dość długa, bo należy ją dwukrotnie owinąć na ręce. A jeśli kogoś natura obdarzyła łabędzią szyją, to nada się też jako naszyjnik :)








Gdyby ktoś chciał takiego twista popełnić to Bluefairy stworzyła ostatnio tutorial na twisted herringbone - polecam :)

Dziękuję za komentarze pod poprzednim postem - przepraszam, że odpowiadanie na nie urwałam w połowie, ale porwał mnie w swe szpony świat rzeczywisty ;)

Życzę Wam miłej majówki. Mam nadzieję, że świeci u Was słonko!

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Śledzie i ciasteczka

Weekend upłynął pod znakiem ciasteczek imbirowych i śledzi. Śledzie marynowałam według przepisu z mojego ulubionego bloga o jedzeniu, Kuchni nad Atlantykiem, jeszcze nie wiem czy dobre, ale nigdy się na przepisach z tej kuchni nie zawiodłam, więc w ciemno na Wigilię zaserwuję :) 

W temacie wszystkie (prawie) nas interesującym, czyli koralikowym, też było śledziowo. Pomiędzy kolejnymi blachami ciasteczek w piekarniku (po gruntownej degustacji tu już wiadomo, że dobre) herringbonem wiłam bransoletkę. W zamierzeniu miała być Sylwestrowo błyszcząca - Toho w ocieniach fioletu i bronze. Sylwestrowa, więc ją zgłaszam do wyzwania na blog.banae.pl :)












niedziela, 21 kwietnia 2013

Śledź w sosie z granatów z płatkami róż

Nie nie, blog nie zamienia sie w kulinarny :) Po prostu do pokazania mam bransoletkę plecioną herringbone'm -  stąd śledzie. Do jej zrobienia uzyłam Toho Metallic Cosmos (8 i 11)  oraz Miyukki  Duracoat Galvanised Dusty Orchid, czyli koralików różowych tak naprawdę, ale za to jak cudnie nazwanych! Pewnie w życiu bym ich nie kupiła, gdyby w nazwie pojawiło się pink. Podobnie rzecz ma się z nazwą plecionki - ta śledziowatość mnie zniechęca, ale kiedy pomyslę, że plotę coś w ndbele... Cóż, od razu lepiej! 

O samej bransoletce - na metalowej bazie, szeroka na 3 cm z plusem. Zrobiłam ją niestety ciut za wąską i musiałam kombinować przy wykańczaniu, stąd granatowa "ramka". W wersji pierwszej była w kolorze hmm orchidei. Żyła z tą różową ramką, w cierpieniu, przez jeden dzień, ale postanowiłam ją jednak poddać ratującej życie parogodzinnej operacji. Chyba się udało :) A - strasznie się to fotografowało!!

Herringbone cuff made with Toho Metallic Cosmos (8 and 11)  and Miyukki  Duracoat Galvanised Dusty Orchid. The latter ones are, in fact, pink and I don't think I would have bought them but for their beautiful name. The same concerns the stitch's name itself - ndbele sounds so much better than herringbone!
The bracelet is 3 cm wide and I made the beadwoven part slightly too narrow, so I had to add the dark blue frame, which, initially was in pink. But only for one day:) looks better like this!