czyli nadchodzi JESIEŃ. Jesień angielska, więc deszczu i wiatru bezmiar, za oknem widać jak biedne owieczki tulą się do muru by znaleźć odrobinke schronienia. Przysłowiowego psa żal wypuscić na dwór (mój strajkuje i ogranicza spacery do niezbędnego minimum), więc i samemu nie chce sie wychodzić.
A więc pozostają cztery kąty i, jeśli dzieci i młodzież na stanie pozwolą, koraliki i sutasz.
Poniżej, na dobry początek jesieni, kolejny wisiorek, tym razem w barokowych morsko-pomarańczowych kolorach. W środku jaspis seledynowy - nie wiedziałam, że tak ciężko jest czworokąt opleść sutaszem :) W ogóle to moja miłość do sutaszu jest, mam wrażenie, nadal nieodwzajemniona. Ale jeszcze sie nie poddaję! A z racji trudu jaki włożyłam w jego wykonanie, zgłaszam do Kufra :)