poniedziałek, 6 czerwca 2016

Kharkanas

Słońce w pełni, a ja tu dzisiaj do Was z jakąś Pomroką... Na swe usprawiedliwienie mam jedynie to, że u mnie słońce dopiero przedwczoraj wyszło, a przedtem było zimno i deszczowo, więc aura sprzyjała pracy na tą kolią. Zbierałam się do niej bardzo długo, centralne mega-wrzeciono lawy kupiłam chyba dwa lata temu i nie mogłam znaleźć dopełniających go kamieni. Aż w końcu, za chińskim murem (wirtualnie niestety) napotkałam zestaw kamieni po tytułem larvikite (odmiana monzonitu chyba, ale zabijcie - nie znam się na minerałach, więc z internetów przepisuję). Larvikite posiada w sobie odpowiednią dawkę światła i cienia jaka była niezbędna do dopełnienia niezgłębionej czerni lawy i dopełnienia naszyjnika o nazwie Kharkanas. Kamyczki przyleciały do mnie zaskakująco szybko i tanio przechodząc przez szereg miejsc, których nazwy brzmiały bardzo kusząco i już nie było wymówki, trzeba było działać :) Jeszcze tylko hematyty, elementy miedziane dla nadania nieco starożytnego wyglądu, tila, które ostatnio pokochałam i gotowe :) 
Przedstawiam miasto ciemności, czyli Kharkanas





















Kharkanas, podobnie jak Letheras, to miasto z Malazańskiej Księgi Poległych, odważnym polecam :)

Mam w planie dopełniającą bransoletę, ale może dopiero kiedy wróci standardowa brytyjska pora deszczowa i dopadnie mnie chandra :) Idę opalać dekolt, bo mam już dwie kolie do pokazania na szyi :)

Pozdrawiam gorąco!

niedziela, 22 maja 2016

Barok

Przygotowania do royalowego etapu konkursu "Bogactwo baroku" zabrały mi sporo czasu. Pewnie dlatego że bogactwo biżuteryjne to jednak nie ja :D Tym niemniej jednak z dwóch planowanych naszyjników zdążył na czas :) Ten naszyjnik odwołuje się raczej do moich prywatnych i osobistych barokowych powidoków. Barok to dla mnie przede wszystkim wnętrza kościołów z marmurowymi kolumnami (czy to marmur sztuczny czy prawdziwy :) i ogromną ilością złoceń. Jako osoba od dzieciństwa nie przepadająca za powtarzalnością rytuałów religijnych (czyli po prostu jako dziecko zwyczajnie nudzące się podczas mszy) wyjątkowo lubiłam odwiedziny w Poznaniu i niedziele w Farze, gdzie tyle się działo na ścianach i sufitach, że nie sposób było się nudzić :)
Oczywiście jest to nawiązanie bardzo niedosłowne, echo rzekłabym :)

Naszyjnik składa się z jaspisów krajobrazowych, naprawdę przecudnej urody, otoczonych meandrami łańcuszka metalowego (jak ciężko było toto równo wszyć!) i koralików w odcieniach złota i zieleni. Dodatkowo mamy w nim kulki jaspisu, sporo złotych hematytów, metalowy guzik i kilka metalowych koralików  Na szyi wygląda przepięknie i jak trochę dekolt opalę to postaram się Wam to pokazać :)












Gdyby ktoś zechciał polubić go na FB to zapraszam do kliknięcia w zdjęcie poniżej i obejrzenie albumu z pracami konkursowymi


Pozdrawiam!!!

wtorek, 17 maja 2016

Jestem

nadal... jestem, żyję i nawet odrobinę koralikuję. No dobra, wcale nie odrobinę, ale też i z niewielkim efektem. Dopadły mnie choroby i remont w domu. Kurz, nic nie można znaleźć, brak miejsca do zdjęć....  A w dodatku remont właśnie wkroczył w fazę bezpośrednio zagrażającą mojemu warsztatowi, więc koralikowa przyszłość nie rysuje się różowo :( 

Bransa, którą dzisiaj pokazuję wyłoniła się kurzu i potrzeby zrobienia czegoś szybko i do końca (nawet nie wiecie ile mam rozgrzebańców pozawijanych w folię spożywczą na tackach, by się nie pokurzyły i nie wiem kiedy to skończę...) Krosno akurat spełnia warunki by taką potrzebę zaspokoić. 











Wzór na podstawie popularnego wzoru patchworkowego, jeśli ktoś ma ochotę, to zapraszam TU, czyli do nowej zakładki z wzorami, czasem coś tam podrzucę :)

Jak zauważyliście zmałpowałam bezczelnie od Asi Bluefairy i zwiększyłam rozmiar zdjęć na blogu (mama zawsze mi mówiła, że z dobrych wzorów korzystać należy). Nie wiem, czy tak jest lepiej (u Asi jest), ale na razie tak pozostanie. Skoro koralikowanie mi nie idzie to może powoli zrobię i na blogu porządki?

Pozdrawiam ciepło!

czwartek, 10 marca 2016

Letheras

Ten przepiękny komplet jaspisów kupiłam specjalnie z myślą o tym naszyjniku już latem. Czekały sobie te jaspisy tylko na odpowiedni guzik do towarzystwa :) Guzik wpadł mi w ręce niedawno i moje Letheras mogło w końcu powstać :) Jaspisy otaczają miyuki tila (ich dopasowanie okazało się być koszmarem), oprócz tego standardowo toho. Naszyjnik zawisł na rzemieniu naturalnym, który przedzieliłam elementami metalowymi w kolorze starego złota, i podszyty został również naturalną skórką.

















Zabrałam się ostatnio za realizację pomysłów, które "nawiedziły" mnie już dużo wcześniej. Każdy ma swoje pudełeczko, w którym lądują materiały potrzebne do ich wykonania.  Jestem gotowa na kolejny :)

piątek, 4 marca 2016

Szydełko, szydełko...

Szydełkowe sznury robię znacznie częściej niż wynikałoby to z ilości postów jakie publikuję w tej tematyce :) Za szydełko chwytam kiedy opuszcza mnie wena i, dziergam wtedy kolorowe bransoletki - bangle w zestawach po trzy lub dwie. Często są przedmiotem zamówienia i zazwyczaj nawet nie mam czasu, by je sfotografować. Szydełkowe sznury to zajęcie bardzo terapeutyczne ;) 

Dzisiaj pokażę Wam dwie szydełkowe prace, i to nie bransoletki, a naszyjniki, co oznacza, że terapia była mi niezwykle potrzebna ;) Najpierw relaksowałam się przy 114 centymetrach kolejnego już "próbnika" i audiobooku "Żniwa zła" Roberta Galbraitha:













I dla odmiany, ponieważ zostało mi jeszcze trochę książki do odsłuchania, a może nawet i pod tejże książki wpływem (przewija się w niej motyw ślubu i sukni ślubnej :) popełniłam jeszcze biały, już "nieco" krótszy (50 cm) sznur z kulką koralikową. Kulka wyposażona jest w "rożki" z koralików magatama. Taka rogata kulka w anielskiej bieli :)





Pozdrawiam Was ciepło,!