wtorek, 11 września 2012

Prawie ukośnik

Postanowiłam wzbogacić się w różne techniki związane z koralikami. Na ogień pierwszy poszedł ukośnik. Poszedł i spłonął z trzaskiem. Technikę chyba opanowałam, ale efekt.... żałosny. Czy to tak zawsze jest, ze tyle nici pod ukośnikiem przeziera? Czy to ja mniejszego szydełka potrzebuję? Okropieństwo sprułam w połowie roboty i zrobiłam sznur zwyklak. Od razu, muszę powiedzieć, lepiej!






wtorek, 4 września 2012

Miodowy zawijasek

Moje pierwsze kamyczkowe i koralikowe zakupy z reguły kończyły się niespodziankami - nic nie wyglądało tak jak na zdjęciu, a kolory koralików nijak się też miały do nazw! Dlatego niektóre kamyki czekały na to, by się nimi zająć bardzo długo. Jak poniżej obecny w wisiorze Piasek pustyni, o którym myślałam "nigdy więcej", ale w tych kremach i miodach mi się spodobał, więc może jednak "jeszcze kiedyś"?

poniedziałek, 3 września 2012

Indian Summer

 Trochę indiańskie, acz nie klasycznie :) Są, co bardzo lubię w kolczykach, baaardzo długie, do ramienia prawie.





piątek, 24 sierpnia 2012

Pistacje i maliny

W "zamierzchłych"" czasach, kiedy latem królował saturator i wata cukrowa na kąpielisku, lody występowały w postaci albo "Bambino" albo kręcone (tu uwaga skład woda:proszek mleczny = 9:1). W moim rodzinnym miescie natomiast otworzyła się nowoczesna lodziarnia, sprzedajaca lody gałkowane. Kolejki do niej były straszne, zwłaszcza w upalne niedzielne pokościelne popołudnia, ale stać w tych kolejkach było warto, bo lody były pyszne. Oferowały, oprócz standardu smakowego wanilia i kakao również sezonowe smaki owocowe, czyli truskawka, malina itp. O straciatellach czy rumowych lodach z rodzynkami nikomu sie wtedy jeszcze nie śniło, ale od czasu do czasu pojawiały się lody PISTACJOWE. Smak to mój nie był ulubiony, ale kupowałam je zawsze, jeśli były, bo miały śliczny kolor, który zestawowi wanilia i truskawka dodawał uroku. Prawda, że je się też oczami? Już niestety lodziarni nie ma, na jej miejscu kolejny bank...   Więc kiedy skończyłam moją bransoletkę, przypomniały mi się te cudne lody :)
Jadeit, turmalin różowy, zoisyt i sztuczna perełka. Baza bransoletki wypleciona murkiem. Z racji jej słodkości postanowiłam, (a co, raz kozie śmierć!) zgłosić ją na wyzwanie Kreatywnego Kufra ;) 




czwartek, 19 lipca 2012

Bransoletki trzy

Jedna zimowo-lodowa, jedna letnia i jedna całoroczna :). Ta całoroczna w kolorach, o których myślałam, że mój Rudziaszek dawno już z nich wyrósł, czyli róż (łososiowy, ale jednak), błękit i złoto. A tu okazuje się, że bransoletka jest "cool" i muszę jeszcze jedną taką zrobić ;-)) Ale na razie odmeldowuję się na wakacje! Postanowiłam koralików i sznurków jednak nie zabierać (jesli nie wytrzymam, to już w Polsce czekają na mnie zakupy dokonane w Bukowcu i beading'u). Będę nadrabiać zaległości w czytaniu i bieganiu i zajmować sie innymi rzeczami, którymi normalny, nie uzależniony człowiek  na wakacjach się zajmuje! A zaglądających pozdrawiam, życząc słoneczka i wielu fajnych pomysłów :)