wtorek, 3 lipca 2018

Murki rowery i gwiaździste niebo

Rowery były już u mnie parę razy, rozgwieżdżone niebo również, ale obrazka to jeszcze chyba nie było :) Do teraz. Pretekstem był ślub mojej koleżanki. 

Oboje Państwo Młodzi jeżdżą na rowerach, lubią nasz lokalny krajobraz i doceniają rękodzieło. Pan Młody biżuterii nie nosi, więc zestaw broszek dla dwojga odpadał. Postanowiłam więc na wystrój wnętrz, i tak powstał mój obrazek - rowery na tle yorkshire'skiego murka, wzgórz i nieba nocą (muszę udać się do Bluefairy na kurs haftowania chmurek, żeby nie wszystko w mojej biżu działo się nocą :)

Obrazek jest malutki, 4,5x4,5cm, passe partout 10x10. Do tego niebieska (ulubiony kolor Panny Młodej) ramka. 






 Prezent się spodobał :)


Miło mi również donieść, że moja kwiecista bransoletka wcisnęła się na podium i zajeła trzecie miejsce w dooborowym towarzystwie! 



Dziękuję za Wasze kciuki!

Pozdrawiam gorąco!

sobota, 16 czerwca 2018

Lato!

Robienie pracy na Royalowy konkurs "Lato" połączyłam w tym roku ze zrobieniem prezentu urodzinowego dla mojej Przyjaciółki. Praca gabarytowo niewielka okazała się tak pracochłonna, że prezent dotarł mocno spóźniony, a praca na konkurs powstała, jak na mnie, wyjątkowo wcześnie! Doszłam jednak do wniosku, że zdjęcia, jakie bransie zrobiłam nie są najlepsze... Powstała więc druga, nieco inna, bo listkowych koralików już w tym odcieniu nie ma w sklepach, a zamówione kwiatki też przyszły nieco inne (są ręcznie robione, więc trudno się dziwić)

Kwiatki kupiłam już bardzo dawno temu z zamiarem użycia ich w bransoletce, nie do końca jednak miałam pomysł na to jak je połączyć. Próbowałam na łańcuszku, ale nie byłam zadowolona z efektu. Z pomocą przyszedł mi tutorial Kerrie Slade (Tropical Twins), z którego wykorzystałam również wzór na listki. Listki plotłam z piętnastek, dzwonki z 11o, a pozostałe kwiatki z delica. 

Bransa zawiązywana jest wstążką i jest dosyć  elastyczna.












A poniżej zdjęcie wersji prezentowej. Okazało się, że wcale nie były gorsze niż te konkursowej!


Zachęcam do obejrzenia wszystkich prac na tym etapie konkursu! (klikamy w zdjęcie)



Pozdrawiam ciepło!

sobota, 2 czerwca 2018

Kolorowe wróbelki

Dzisiaj przychodzé do Was z czymś starym i z czymś nowym (a do tego z czymś niebieskim :)

Zaległość to srebrna broszka - wróbelek. która powstała na wyzwanie grupy International Beadweavers, do której należę. Ptaszki - wróbelki i sikorki i inne podobne latawidłą -  kusiły mnie od dawna, ale jest to temat koralikowo bardzo popularny. Temat wyzwania dał mi jednak kopa i brocha powstała. Spodobała się chyba, bo zdobyła pierwsze miejsce w wyzwaniu, a do tego od razu zostałam poproszona o zrobienie wersji niebieskiej. I z rozpędu zrobiłam niebieskie ptaszki w dwóch wersjach kolorystycznych. 












To jeszcze nie koniec zaległości....

Do miłego!

Pozdrawiam!

czwartek, 24 maja 2018

Lenistwo

Lenistwo dopadło mnie! Ale nie, że lenistwo twórcze, o nie. Lenistwo internetowe. W ogóle nie mogę zebrać się do napisania posta, nie chce mi się zdjęć pstrykać, portale internetowe na których bywam porastają kurzem... Tylko prac przybywa :) Prace konkursowe oczywiście pokazać muszę i najczęściej można je zobaczyć na INSTAGRAMIE, bo tam - zdjęcie i po sprawie, pokazane. Minutka i gotowe :) 

Postanowiłam jednak zaległości nadrobić i to też w sumie z lenistwa. bo wiecie jak to jest - jak tych zaległości uzbiera się za dużo, to pracy więcej będzie. Zacznę od ostatniej mojej pracy z agatem mszystym, który zupelnie mnie oczarował i sprawił dosyć dużo kłopotów. Tak to już ze mną jest, że im piękniejszy kamień, tym trudniej mi go ubrać, zdecydowanie lepiej sobie radzę z kopciuszkami niż królewnami geologicznego świata.

Agat dostał do towarzystwa dyndadłą, które rzadko u mnie goszczą, tu w postaci elementu metalowego i labradorytków.







Pozdrawiam Was ciepło i do zobaczenia!

piątek, 30 marca 2018

Wodnikowe Wzgórze...

czyli broszka z przepięknym zającem Laury Mears. Zająca upolowałam rok temu i od początku był on dosyć upartym stworzeniem. Najpierw okazało się, że paypal pomieszał mój adres zamieszkania na Wyspie z adresem w Polsce, i sprawdzając stan mojej przesyłki zobaczyłam, że zatrzymał się w ...Warszawie. Okazało się na szczęście, że urzędnicy pocztowi w Warszawie nie polegają tylko na skanach i systemach komputertowych i zorientowali się, że North Yorkshire to adres w UK, a nie w Polsce i tak sami z siebie przekierowali przesyłkę do właściwego kraju! A później okazałosię,że królik wcale nie ma ochoty na granie głównej roli w stempunkowych klimatach (a la Lee Scornesby) które dla niego wymarzyłam i w ogóle nie ma ochoty ze mną współpracować... Przez cały rok!

Aż w końcu na Wyspie zapanowała zima (w czasie kiedy powinna zacząć się wiosna) i mój zajączek postanowił pomóc mi ją pogonić. I tak powstało Wodnikowe Wzgórze. (Znacie? Lubicie?) A jak tylko pokazałam Zająca światu, postanowił mnie pożegnać i wyruszyć w powrotną drogę za  ocean. Aż boję się  myśleć, gdzie zawędruje w tych wojażach :)






Muszę powiedzieć, że choć w ogóle tego nie planowałam, to wyjątkowo udało mi się tego zajączka skończyć w najbardziej odpowiedni zajączkowo czas,bo na Wielkanoc:) Tak więc razem życzymy Wam zdrowych i spokojnych Świąt.  I niech wreszcie zawita do nas wszystkich Wiosna!

Smacznego Jajka :)