czwartek, 24 maja 2018

Lenistwo

Lenistwo dopadło mnie! Ale nie, że lenistwo twórcze, o nie. Lenistwo internetowe. W ogóle nie mogę zebrać się do napisania posta, nie chce mi się zdjęć pstrykać, portale internetowe na których bywam porastają kurzem... Tylko prac przybywa :) Prace konkursowe oczywiście pokazać muszę i najczęściej można je zobaczyć na INSTAGRAMIE, bo tam - zdjęcie i po sprawie, pokazane. Minutka i gotowe :) 

Postanowiłam jednak zaległości nadrobić i to też w sumie z lenistwa. bo wiecie jak to jest - jak tych zaległości uzbiera się za dużo, to pracy więcej będzie. Zacznę od ostatniej mojej pracy z agatem mszystym, który zupelnie mnie oczarował i sprawił dosyć dużo kłopotów. Tak to już ze mną jest, że im piękniejszy kamień, tym trudniej mi go ubrać, zdecydowanie lepiej sobie radzę z kopciuszkami niż królewnami geologicznego świata.

Agat dostał do towarzystwa dyndadłą, które rzadko u mnie goszczą, tu w postaci elementu metalowego i labradorytków.







Pozdrawiam Was ciepło i do zobaczenia!

piątek, 30 marca 2018

Wodnikowe Wzgórze...

czyli broszka z przepięknym zającem Laury Mears. Zająca upolowałam rok temu i od początku był on dosyć upartym stworzeniem. Najpierw okazało się, że paypal pomieszał mój adres zamieszkania na Wyspie z adresem w Polsce, i sprawdzając stan mojej przesyłki zobaczyłam, że zatrzymał się w ...Warszawie. Okazało się na szczęście, że urzędnicy pocztowi w Warszawie nie polegają tylko na skanach i systemach komputertowych i zorientowali się, że North Yorkshire to adres w UK, a nie w Polsce i tak sami z siebie przekierowali przesyłkę do właściwego kraju! A później okazałosię,że królik wcale nie ma ochoty na granie głównej roli w stempunkowych klimatach (a la Lee Scornesby) które dla niego wymarzyłam i w ogóle nie ma ochoty ze mną współpracować... Przez cały rok!

Aż w końcu na Wyspie zapanowała zima (w czasie kiedy powinna zacząć się wiosna) i mój zajączek postanowił pomóc mi ją pogonić. I tak powstało Wodnikowe Wzgórze. (Znacie? Lubicie?) A jak tylko pokazałam Zająca światu, postanowił mnie pożegnać i wyruszyć w powrotną drogę za  ocean. Aż boję się  myśleć, gdzie zawędruje w tych wojażach :)






Muszę powiedzieć, że choć w ogóle tego nie planowałam, to wyjątkowo udało mi się tego zajączka skończyć w najbardziej odpowiedni zajączkowo czas,bo na Wielkanoc:) Tak więc razem życzymy Wam zdrowych i spokojnych Świąt.  I niech wreszcie zawita do nas wszystkich Wiosna!

Smacznego Jajka :)




poniedziałek, 5 marca 2018

Skarby Natury

Kiedy Skarby Natury opublikowały album ze zdjęciami do pierwszego etapu konkursu "Kamień Miesiąca" okazało się, że prawie wcale nie ma w nim prac koraikowych! Ja na fluoryt się nie wyrobiłam (ale pokażę Wam pracę, która nie zdążyła dzisiaj), ale postanowiłam,że na etap z lapis lazuli coś uszyję. No bo jak to tak, żeby sam metal!

Czasu niestety u mnie ostatnio niewiele, więc i praca skromna, ale muszę powiedzieć, że bardzo ją lubię. Wisior nazwałam Constance, bo ten odcień jakoś z trzema muszkieterami mi się kojarzy, a wiadomo ukochana D'Artagnana miała tak na imię :) 








A praca, która nie zdążyła to kolczyki. W kolczykach filigran, który wziął się i rozpadł na pół, jaspisy i małe kuleczki fluorytu:





Jak widać sezon konkursowy w pełni :) 

Pozdrawiam!

niedziela, 4 lutego 2018

Raven. All Black

Trochę mi sie kolory ostatnio przejadły, więc postanowiłam, dla równowagi, pójść w czerń. A trudno o czerń z większą ilością odcieni niż ta, w którą natura wyposażyła kruka. Haftowałąm go różnymi rodzajami bugle, czarnymi piętnastkami i, po raz pierwszy, gimpem.  









Kruk to spory ptak, mój ma aż 7cm długości, podszyty jest oczywiście czarną skórką.






 I jeszcze zbliżenie:




Z ciekawostek mogę Wam powiedzieć, że po angielsku stado kruków to min. "unkindness of ravens" albo "conspiracy of ravens."  

A Wy lubicie te ptaszyska?

sobota, 20 stycznia 2018

Kwiat lotosu ponownie

Zanudzę Was, bo dzisiaj powtórka :) Pamiętacie mojego lotosa, do którego nie byłam przekonana? Postanowiłam go popełnić raz jeszcze, w nieco innych kolorach. Pozwilę sobie znowu zacytować mojego męża, który zobaczywszy naszyjnik w trakcie pracy powiedział "odważne kolory" Czy są odważne,oceńcie sami:






Z rozpędu do towarzystwa powtóryłam lotosa pierwotnego, który mnie dość szybko opuścił, poniżej zdjęcie rodzinne:




I wiecie co? Chyba popełnię jescze jednego... Ale to już będzie naprawdę ostatni :)

Pozdrawiam!