poniedziałek, 15 sierpnia 2016

GEOMETRIA

Przed wakacjami nie zdążyłam pokazać Wam jeszcze paru drobiazgów. I dobrze, bo przynajmniej mam od czego rozpocząć wpisy powakacyjne zanim rozpakuję te wszystkie koraliki i kamyki, które tradycyjnie z wojaży przywiozłam - niektórzy kupują pamiątki, a ja koraliki :). 

Drobiazgi te powstały na konkurs, niestety nic nie wygrały, ale za to zebrały wiele komplementów "na żywo" i nosiły się świetnie całe wakacje. Zaczęło się od tkanej na krośnie bransoletki, na którą wzór znajdziecie w zakładce WZORY/PATTERNS. Bardzo lubię tkać na krośnie, to chyba najszybsza koralikowa metoda :D




Do bransoletki dołączyły malusie wkrętki










Później postanowiłam jeszcze popełnić wkrętki w innym nieco zestawieniu kolorystycznym:


A na koniec się rozpędziłam i powstały nieco większe trójkąty:






Po trzytygodniowym odpoczynku od koralików jestem pełna weny, energii i pomysłów, oby tylko czasu starczyło :) Pozdrawiam!

środa, 20 lipca 2016

Gardens of the Moon

Remont skończony :) Pokrzyżował wiele moich beadingowych planów, nie zdążyłam na parę wyzwań, efekty czego będziecie zapewne oglądać przez najbliższy rok, jeśli w końcu zbiorę się do pokończenia tego wszystkiego :) Nie do końca  jeszcze się odnajduję w moim nowym beadingowym kąciku, ale nic to, nadal szyję, tylko wolniej :D 

Dzisiejszy naszyjnik powstawał wyjątkowo długo  jak na niezbyt imponujące gabaryty. Pierwszym głównym elementem jest oczywiście liść, haftowany piętnastkami,  a drugim przepiękny kaboszon kwarcu różowego, o nastrojowo-księżycowej urodzie. 










Znowu teraz zamilknę na jakiś czas, wzywa bowiem wakacyjna przygoda :) Zabieram ze sobą szydełko, wypatrujcie mnie również mojej geometrii w Royalowym Konkursie (skromnie będzie, ale za to bardzo noszalnie :) Życzę Wam wszystkim dużo słońca i pozdrawiam!

czwartek, 16 czerwca 2016

Święto Piwonii

Czy jeszcze ktoś pamięta moje "japońskie" guziczki?  (klik oraz klik) ? Nie wiem czemu żaden z nich nie doczekał się oprawy koralikowej, jakoś zawsze lądowały w sutaszu :). To niewątpliwe niedopatrzenie naprawiłam wykorzystując ostatni guzik z mojej kolekcji. 












Wisior dynda na stalowej lince ubranej w naturalny koral. Już teraz wiem po co sto lat temu linkę tę nabyłam :) 

Pozdrawiam!

poniedziałek, 6 czerwca 2016

Kharkanas

Słońce w pełni, a ja tu dzisiaj do Was z jakąś Pomroką... Na swe usprawiedliwienie mam jedynie to, że u mnie słońce dopiero przedwczoraj wyszło, a przedtem było zimno i deszczowo, więc aura sprzyjała pracy na tą kolią. Zbierałam się do niej bardzo długo, centralne mega-wrzeciono lawy kupiłam chyba dwa lata temu i nie mogłam znaleźć dopełniających go kamieni. Aż w końcu, za chińskim murem (wirtualnie niestety) napotkałam zestaw kamieni po tytułem larvikite (odmiana monzonitu chyba, ale zabijcie - nie znam się na minerałach, więc z internetów przepisuję). Larvikite posiada w sobie odpowiednią dawkę światła i cienia jaka była niezbędna do dopełnienia niezgłębionej czerni lawy i dopełnienia naszyjnika o nazwie Kharkanas. Kamyczki przyleciały do mnie zaskakująco szybko i tanio przechodząc przez szereg miejsc, których nazwy brzmiały bardzo kusząco i już nie było wymówki, trzeba było działać :) Jeszcze tylko hematyty, elementy miedziane dla nadania nieco starożytnego wyglądu, tila, które ostatnio pokochałam i gotowe :) 
Przedstawiam miasto ciemności, czyli Kharkanas





















Kharkanas, podobnie jak Letheras, to miasto z Malazańskiej Księgi Poległych, odważnym polecam :)

Mam w planie dopełniającą bransoletę, ale może dopiero kiedy wróci standardowa brytyjska pora deszczowa i dopadnie mnie chandra :) Idę opalać dekolt, bo mam już dwie kolie do pokazania na szyi :)

Pozdrawiam gorąco!

niedziela, 22 maja 2016

Barok

Przygotowania do royalowego etapu konkursu "Bogactwo baroku" zabrały mi sporo czasu. Pewnie dlatego że bogactwo biżuteryjne to jednak nie ja :D Tym niemniej jednak z dwóch planowanych naszyjników zdążył na czas :) Ten naszyjnik odwołuje się raczej do moich prywatnych i osobistych barokowych powidoków. Barok to dla mnie przede wszystkim wnętrza kościołów z marmurowymi kolumnami (czy to marmur sztuczny czy prawdziwy :) i ogromną ilością złoceń. Jako osoba od dzieciństwa nie przepadająca za powtarzalnością rytuałów religijnych (czyli po prostu jako dziecko zwyczajnie nudzące się podczas mszy) wyjątkowo lubiłam odwiedziny w Poznaniu i niedziele w Farze, gdzie tyle się działo na ścianach i sufitach, że nie sposób było się nudzić :)
Oczywiście jest to nawiązanie bardzo niedosłowne, echo rzekłabym :)

Naszyjnik składa się z jaspisów krajobrazowych, naprawdę przecudnej urody, otoczonych meandrami łańcuszka metalowego (jak ciężko było toto równo wszyć!) i koralików w odcieniach złota i zieleni. Dodatkowo mamy w nim kulki jaspisu, sporo złotych hematytów, metalowy guzik i kilka metalowych koralików  Na szyi wygląda przepięknie i jak trochę dekolt opalę to postaram się Wam to pokazać :)












Gdyby ktoś zechciał polubić go na FB to zapraszam do kliknięcia w zdjęcie poniżej i obejrzenie albumu z pracami konkursowymi


Pozdrawiam!!!