Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kulka koralikowa na szydełku. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kulka koralikowa na szydełku. Pokaż wszystkie posty

piątek, 4 marca 2016

Szydełko, szydełko...

Szydełkowe sznury robię znacznie częściej niż wynikałoby to z ilości postów jakie publikuję w tej tematyce :) Za szydełko chwytam kiedy opuszcza mnie wena i, dziergam wtedy kolorowe bransoletki - bangle w zestawach po trzy lub dwie. Często są przedmiotem zamówienia i zazwyczaj nawet nie mam czasu, by je sfotografować. Szydełkowe sznury to zajęcie bardzo terapeutyczne ;) 

Dzisiaj pokażę Wam dwie szydełkowe prace, i to nie bransoletki, a naszyjniki, co oznacza, że terapia była mi niezwykle potrzebna ;) Najpierw relaksowałam się przy 114 centymetrach kolejnego już "próbnika" i audiobooku "Żniwa zła" Roberta Galbraitha:













I dla odmiany, ponieważ zostało mi jeszcze trochę książki do odsłuchania, a może nawet i pod tejże książki wpływem (przewija się w niej motyw ślubu i sukni ślubnej :) popełniłam jeszcze biały, już "nieco" krótszy (50 cm) sznur z kulką koralikową. Kulka wyposażona jest w "rożki" z koralików magatama. Taka rogata kulka w anielskiej bieli :)





Pozdrawiam Was ciepło,!  

niedziela, 26 października 2014

Kasztany i klucze, czyli odrobina jesieni

Czytałam gdzieś na jakimś blogu wpis o krytycznym traktowaniu dzieł własnych, O tym, że nie jesteśmy często w stanie same obiektywnie spojrzeć na swoje prace, a co gorsza rodzina i przyjaciele utwierdzają nas w samozachwycie. Ja mam albo pecha albo szczęście, bo moja rodzinka bardzo jasno i zdecydowanie swą opinię wyraża. Od "ja się nie znam, ale mi się to nie podoba. Za brązowe" po "gdybyś to zrobiła rok temu, to bym się zachwycał. Ale teraz...." (takie zdania padają oczywiście ze strony małża, osoby nastoletnie wyrażają opinię za pomocą kciuka w górę/dół lub niezdecydowane "yyyyyyyyy," które również wyraża dezaprobatę ale z gatunku może być, ale ja bym tego nie nosiła) 
Prawdą jednak jest, że częściej słyszę zachwyty niż krytykę, więc może jednak coś na rzeczy jest :)
W każdym razie kiedy nie jestem pewna, czy to, co robię ładne jest, o opinię pytam i, najczęściej, do niej się stosuję.  Sporo z moich biżutków uniknęło spotkania z nożyczkami tylko dzięki wynikowi nieoficjalnego głosowania rodzinnego - między innymi dwa poniższe :)

Kasztanek na wyzwanie Asi powstawał długo, bo jakoś ta jesień mi w tym roku zupełnie nie pasuje . Ale w końcu to wyzwanie i głupio byłoby się poddać, więc temat potraktowałam dosłownie i zrobiłam kasztanka. Dodałam do niego kamyk w kolorach jesiennych liści, metalowego listka i bursztynki i zawiesiłam na miedzianym łańcuszku. Jego los w zasadzie wisiał na włosku, ale kciuk w górę i opinia "Fajoski" życie mu uratowała. Czy dobrze, oceńcie sami:






I jeszcze aby formalnościom stało się zadość banerek wyzwania Asi:



Kolejna rzecz to brosia z klucza, który nie jest kluczem żurawi, ale i tak kojarzy mi się jesiennie. Jej los warzył się jeszcze na etapie podklejania. Wyrok: "Ale śliczna". W metalowym kluczu umieściłam kryształek Swarovskiego i potraktowałam standardowo koralikami. Po umieszczeniu na szalu zaczęła mi się podobać :)






A teraz wracam do szydełkowania bransoletek. Jak na razie jedna mi się nie podoba, a druga sama nie wiem.... Więc zobaczymy co z tego wyjdzie :) Pozdrawiam was ciepło !!!

poniedziałek, 17 marca 2014

Za ciosem

Czyli nadal oprawiam szydełkiem. Ty razem z pozoru niepozorna beczka. Z pozoru, bo na szyi prezentuje się zjawiskowo. Oko przyciąga i mieni się w słońcu jak szalona :) jest bowiem melanżykiem różnych odcieni kolorów purple Toho. Sporawa i ciężka, bo w środku koralik drewniany. Beka długa na 4cm, w obwodzie około 8.








Dla czekających na wzorki - jakiś tam rzucik już powstaje :)

Wczoraj wieczorem padła żarówka od mojej lampy, bez niej po zmroku jestem ślepa jak kret... Wczoraj doświetlałam się... latarką ;) ETA nowej żarówki - jutro.... Poczto Jej Królewskiej Mości, nie zawiedź!

poniedziałek, 10 marca 2014

Cosmic Sphere

Niektórzy z Was wiedzą, że uwielbiam prace Viktorii oraz iż od jakiegoś już czasu próbuję się z kulką oplataną szydełkiem zmierzyć. Jak to u mnie bywa, prób było wiele. Prawie już się poddałam, aż w inspiracjach Kadoro pojawiła sie taka donauluftowa kulka. Pomyślałam sobie, MUSZĘ, teraz albo nigdy, w ten weekend i koniec. Jakieś koraliki nawleczone już były, na szczęście, bo pewnie nie chciałoby mi się nawlekać dla kolejnej porażki ;) I wiecie co? Wyszła. Za pierwszym podejściem. Bez prucia (no, może z jeden czy dwa rządki poprawiłam). Jak to możliwe? Nie wiem... Ale jest i będzie więcej!









Kulka ma ponad 2 cm średnicy i jestem z niej dumna :)

A dla chętnych - link do kulkowego tutoriala

A dla zwolenniczek kulek peyotowych naszyjniczek - prezent urodzinowy dla koleżanki mojego Rudziaszka:






Pozdrawiam Was ciepło i wiosennie!