Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bead embroidery. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bead embroidery. Pokaż wszystkie posty

sobota, 4 maja 2019

Summerbridge

to miejscowość, w której mieści się szkoła moich dzieci. Brocha Summerbridge, którą Wam dzisiaj pokażę powstała jako prezent dla osoby. która przez wiele lat w szkole pracowała, i bez której to miejsce już nie będzie takie samo. Haftowałam ją koralikami i bajorkiem na podstawie loga szkoły, aczkolwiek odrobinę ją przerobiłam, tak żeby na logo nie wyglądała :) Ot, most nad rzeką i wschodzące słońce. Brocha chyba się spodobała :)




Pozdrawiam!

wtorek, 12 marca 2019

Dzięcioł czyli ptasie radio

Wygląda na to, że będę musiała udać się na jakieś ornitologiczne szkolenie. Ptaszki zawładnęły moim warsztatem, ciągle słyszę "zrób rudzika" "zrób dzięcioła" albo sójkę zrób.... Zaczęłam od dzięcioła i okazało się, że dzięciołów jest jakieś sto rodzajów i nic nie wiem o ptakach w ogóle, poza tym, że ładne. Więc doszkalam się intensywnie :D 

Dzisiaj pokazuję Wam dzięcioła pstrego większego lub inaczej dzięcioła dużego. Mój jest długo na 6 cm, haftowany koralikami, bajorkiem i nicią oraz podszyty naturalną czarną skórką.







 Zdjęcia niestety robiłam niemalże  po ciemku, bo dzięcioł wylatywał rano. Ale jak tylko zrobię kolejnego, to zrobię mu lepsze fotki.

Chcecie kursik na haftowanie bajorkiem?

piątek, 1 marca 2019

Zimorodek

Zimorodka miałam pokazać Wam tydzień temu, kiedy zadebiutował w konkursie Royal Stone, z tradycyjnym linkiem do albumu. Ale jak tylko go pokazałam, dopadł nas wszystkich jakiś okropny wirus. Najpierw padł najmłodszy i nawet nas mocno wystraszył i musieliśmy zdać się na krótką gościnę w szpitalu, a potem dopadło nas wszystkich po kolei, poza kotem. Więc zimorodek spadł na plan piętnasty. 

Żeby jednak ocalić go od zapomnienia, przynajmniej do czasu aż zbiorę siły, żeby zrobić kolejnego, pokażę go Wam dzisiaj. Ma 6 cm wzrostu, haftowany jest czterema rodzajami bajorka, nicią i oczywiście koralikami. Podszyłam go sztuczną skórką w kolorze złotym. 







Zimorodek jest już w swoim nowym domu, a jego właścicielka przysłała mi zdjęcia i okazuje się, że jej ogród nad rzeką to raj dla zimorodków. Trafił w idealne miejsce!

Pozdrawiam i życzę zdrowia!

niedziela, 27 stycznia 2019

Lisek

Lisek na blogu moim już gościł w naszyjniku górskim. I to właśnie przy haftowaniu gór postanowiłam, że temu rudemu zwierzątku muszę poświęcić nieco więcej uwagi. 

Haftowałam go z wykorzystaniem "nici" do tradycyjnego haftu złotego ("goldwork") zwanych w polskich sklepach "bajorkiem". Wykorzystywałam już elementy tego haftu w ptaszkach, ale tu po raz pierwszy użyłam tzw. bajorka twardego - zostaje ze mną już na stałe! A przy okazji otworzył się przede mną  cały świat nowych nici, materiałów i technik (goldwork to nie tylko bajorek, żebyście widziały te wszystkie japońskie nici!)

Na razie mam jednak mojego skromnego i zaspanego liska z nieco potarganym futerkiem, który jest brechą niemałą (6x3 cm) podszytą naturalną skórką w kolorze brązowym.







A Was korcą jakieś nowe techniki?

Pozdrawiam ciepło!

wtorek, 4 grudnia 2018

Malowanki

Nie wiem, czy już wspominałam, ale zawsze chciałam malować. Niestety zupełnie to nie dla mnie i wszelkie moje próby zawsze owocowały dziełem tyleż abstrakcyjnym co nieatrakcyjnym. Tak czy inaczej ja poddałam się już dawno temu i nawet z dziećmi malowania unikam jak ognia. I jak się okazuje, czasem trzeba przestać szukać by znaleźć - obrazy (no dobra - obrazki) sobie powstają, tyle, że koralikowe :) Oto kolejna porcja :












Wszystkie obrazki to miniaturki 4,5x4,5 cm (10x10 z passpartout) i ciężko je sfotografować w ramce za szkłem!

Pozdrawiam - czy już dopadła Was przedświątecza gorączka?

poniedziałek, 12 listopada 2018

Lotos - come back



Jak wiecie nie do końca byłam zadowolona z pierwszej wersji lotosu. Po popełnieniu drugiej, poziom mojego pozytywnego nastawienia do tego naszyjnika nie wzrósł (obie wersje można zobaczyc tu ---> i tu -------->  ) Brakowało mu delikatności. Lotos więc siedział mi gdzieś z tyłu głowy i szeptał „no zróbże coś ze mną” I zrobiłam, znowu zmobilizował mnie konkurs Skarbów Natury. Tak czy inaczej to już chyba ostatni (chociaż taki lotos w czerni… kto wie?)











Mam nadzieję, że się Wam podoba.

Pozdrawiam ciepło!

poniedziałek, 22 października 2018

Wróbelki



Wróbelki były już i srebrne i niebieskie  ----> KLIK<-----.  Wkrótce później powstały dwa kolejne w odcieniach czerwieni,  różu i pomarańczy. A teraz rodzinka dodatkowo powiększyła się o zieleń i kolejny niebieski odcień. Z ptaszkami nie  wiąże się żadna specjalna historia. Po prostu haftują się bardzo przyjemnie i prawie same, mogę więc przy nich oglądać seriale J











Pozdrawiam Was kolorowo!

sobota, 6 października 2018

Where Wild Foxes Sleep

Praca powstała na zimowy etap Royalowego konkursu, ale w albumie jej nie zobaczycie, bo zabrako mi jednego dnia. I jest mi niezwykle smutno, bo to moja pierwsza praca z wykorzystaniem tradycyjnego haftu. Ah, trudno... Chyba muszę zamówić sobie jakąś nagrode pocieszenia :)

W naszyjniku rolę główną gra lis z przepięknego drewnianego kaboszonu Gill Rippingale, który mieszka sobie w ośnieżonych górach pod gwiaździstym nieboskłonem. Nic na to nie poradzę. że uwielbiam haftować niebo i gwiazdy, lubię te meandry i zakrętasy... 

Praca podszyta jest skórką naturalną z odzysku i nosi się blisko przy szyi.













Pozdrawiam Was serdecznie i czekam na albumy konkursowe, żeby spokojnie podziwiac i trzymać kciuki za Wasze prace!

Pozdrawiam! 

niedziela, 16 września 2018

Holandia, Holandia.....


Skoro jeden obrazek tak się spodobał, musiałam pójść za ciosem. Ileż można zresztą tej biżuterii haftować? (żartuję oczywiście). Najpierw na obrazek przerobiłam mój Amsterdam. Właściwie to moja mama podrzuciła mi pomysł malowania koralikiem mówiąc, że holenderską bransoletkę powinnam oprawić w ramkę J W rezultacie więc została takim obrazkiem tego roku obdarowana.









Pierwsza wersja z powodu ciemnego podkładu nie sprawdziła się w formie obrazka (niebo zlewało się z resztą krajobrazu), a że szkoda mi było pruć, zwłaszcza, że przy zmieniającym się świetle efekt zlewania się nie występuje, została więc brochą:







Żeby raz na zawsze (a przynajmniej na jakiś czas) skończyć ten wariacje na temat holenderskiej architektury popełniłam raz jeszcze bransoletkę z rowerami. Tamta opuściła mnie zdecydowanie za szybko i nie zdążyłam się jej widokiem nacieszyć J Nie jest identyczna, choć na pierwszy rzut oka tego nie widać J



I to tyle! Na jakiś czas porzucam Holandię. Mam do pokazania jeszcze trochę wakacyjnych i przedwakacyjnych zaległości. I muszę Wam powiedzieć, że po tym pięknym i gorącym lecie z radością przywitam jesień i długie wieczory z koralikami i książką!

Pozdrawiam!