wtorek, 4 grudnia 2018

Maowanki

Nie wiem, czy już wspominałam, ale zawsze chciałam malować. Niestety zupełnie to nie dla mnie i wszelkie moje próby zawsze owocowały dziełem tyleż abstrakcyjnym co nieatrakcyjnym. Tak czy inaczej ja poddałam się już dawno temu i nawet z dziećmi malowania unikam jak ognia. I jak się okazuje, czasem trzeba przestać szukać by znaleźć - obrazy (no dobra - obrazki) sobie powstają, tyle, że koralikowe :) Oto kolejna porcja :












Wszystkie obrazki to miniaturki 4,5x4,5 cm (10x10 z passpartout) i ciężko je sfotografować w ramce za szkłem!

Pozdrawiam - czy już dopadła Was przedświątecza gorączka?

3 komentarze:

  1. Jakie cudne! Sama nie wiem czy bardziej podoba mi się rower i wzgórza, czy może statki (bo to coś nowego... i genialny sposób na zrobienie morza) :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Aguś, a kto powiedział, że malować można wyłącznie farbami? Twoje miniaturki są prześliczne, więc maluj koralikami ile tylko dusza zapragnie :). A my będziemy miały co podziwiać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepiękne obrazki, nie można oderwać oczu :) Namalowane farbami nie robiłyby takiego wrażenia ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za odwiedziny i komentarze! Pozdrawiam!