środa, 20 maja 2015

Agat z Detroit

Obiecałam sobie, że dam sobie spokój z wyzwaniami i konkursami (no, chyba że się wpasują w to, nad czym akurat pracuję ;) Ale kiedy zobaczyłam, że Korallo urządził konkurs pod tytułem "Biżuteria z kaboszonem" to nie mogłam nie rzucić wszystkiego, bo... przypomniało mi się, że mam niesamowity kaboszon właśnie na taką okazję :)

Kaboszon ten nabyłam niedawno i część z Was obdarzyła go już achami i ochami na FB :) Ten kaboszon to fordyt czyli agat z Detroit. Nie jest to nic innego jak zlepek zapieczonych warstw farby samochodowej, które nawarstwiały się przez lata w zakamarkach maszyn fabryk samochodów, w Detroit (teraz zapewne jest "wydobywany" i w innych miejscach :) Urzekła mnie jego nienaturalna naturalność. Przepiękny i nieoczekiwany produkt uboczny działalności człowieka. No i podobnoż jest on dosyć czesto podrabiany :) 

W naszyjniku występuję w towarzystwie kaboszonu syntetycznego, który nabyłam jeszcze u progu mojej koralikowej drogi i myślałam, że pozostanie w mych zbiorach  niewykorzystany. Wisi na równie syntetycznym, nabytym w tymże okresie, gumowym (chyba) nośniku z zapięciem magnetycznym. Agat, uwierzcie mi, nie chciał współpracować z niczym naturalnym :) 
















Oczywiście będzie mi bardzo miło jeśli na profilu Korallo polubicie moją pracę :) Polecam również obejrzenie pozostałych prac, są PRZEPIĘKNE!

Pozdrawiam ciepło!!!




środa, 29 kwietnia 2015

Karmelowy romantyzm

Muszę powiedzieć, że tegoroczne inspiracje Royal Stone inspiruja mnie głównie do... pozostawania w kuchni. Gotować i piec uwielbiam, więc w sumie nawet mi nie żal. Nawet fakt, że takowe pozostawanie w kuchni niebezpieczne jest dla sylwetki mnie aż tak bardzo nie martwi, bo lubię też biegać, można więc powiedzieć, że Royal inspiruje mnie do robienia rzeczy, które tak czy inaczej lubię. I pewnie zupełnie odpuściłabym kalendarzowe wyzwania na dobre utknąwszy przy kuchence, ale pojawił sie karmel. A karmel to coś co kocham w każdej postaci (najbardziej jeszcze na ciepło w filiżance do której wrzucam gałkę lodów waniliowych  :D Więc i koralikowo-karmelową rękawicę musiałam podjąć :) Tym bardziej, że dorwałam się do jaspisu krajobrazowego, którego kolory są idealnie wyzwaniowe (bez bieli). 

Jaspis oplotłam romantyczną koranką, na koronce wyplotłam pół-kłosa, a zawiesiłam na St Petersburg chain, którego zawsze się chciałam nauczyć, a  nawiązał tu do royalowego kłosa ze zdjęcia i taddaam - jest. Naszyjnik zapinany na pojedynczy bursztynek.













Dodam jeszcze zdjęcie na modelce z romantycznie wiatrem potarganym włosem, dla ukazania proporcji:



Zachęcam do odwiedzenia Royala i obejrzenia wszystkich prac konkursowych!


niedziela, 26 kwietnia 2015

Folk

Tytuł postu mówi wszystko. Bransoleta, słusznych rozmiarów przygotowana na wyzwanie "Polski folklor" Szuflady. W centrum kaboszon kaszubski Apandany, na zewnątrz koralikowa koronka według przepisu Jamie Cloud-Eakin (mogę ją już pleść z zamkniętymi oczami ;), a za bazę posłużył mi skórzany pasek. Zapięcie to rzemyk, który zaciąga się i sznuruje łatwo, jednoosobowo:) Baza ma 6 cm, koronka nieznacznie wystaje i trudno się powstrzymać od jej głaskania. 













Pozdrawiam!!!

sobota, 21 marca 2015

Swarovski na okrągło

No nie mogę przestać - znowu Swarovski, znowu w granatach... Wybaczycie? 

Najpierw bransoletka - miała być broszką, ale kiedy szukałam zapięcia w ręce wpadła mi ta baza, na którą nie miałam pomysłu bo nie przepadam za nimi, i jakoś dwa te elementy razem mi się spodobały :) 







Ale jakoś nie mogłam porzucić tej myśli o brosi, oprawiłam jeszcze jednego swarka i zrobiła się brocha. Choć następnym razem muszę wykończyć ją w inny sposób, chyba bardziej podoba mi się ten element w bransoletce, bo broszkowa pikotka przytłumia perły. 




Nie wiem czy uda mi się uwolnić od swarovskich rovoli, zarzekać się nie będę :)  

Pozdrawiam!!!

wtorek, 17 marca 2015

Pawie specjalne

Posiadaczką, jak mniemam zadowoloną, tej broszki została moja Mama. Mniemam, że zadowoloną, bo brochę nosi i do tego domaga się kolczyków do kompletu :) Życzenie niniejszym spełniam :)

W zasadzie na temat moich ulubionych wirków nie mam wiele do powiedzenia, a do tego odczuwam niejakie wyrzuty sumienia, kiedy zanudzam Was tym samym tematem, wię postanowiłam do zdjęć wykorzystać inny twór koralikowy, który ostanio wymęczyłam - liść paproci. Liść na razie służy jedynie za tło, bo okazał się zbyt duży by go wykorzystać zgodnie z zamiarem pierwotnym. Ale że zrobienie go zajęło mi trochę czasu, postanowiłam go na razie nie pruć... 







A wzór na liścia autorstwa Melissy Grakowsky serdecznie polecam :)


Pozdrawiam ciepło!!!