wtorek, 18 czerwca 2013

Z pola walki

Z koralikami to jest prawdziwa miłość. Czasem się pokłócimy i poobrażamy, ale w wiekszości przypadków koraliki sie mnie słuchają (teraz pewnie zapeszyłam he he). A z sutaszem to ciągła walka i metry pociętych sznurków lądujących w koszu na śmieci. Koraliki to relaks i przyjemność, a sutasz... Ale jakoś nie moge przestać, w nadziei, że kiedyś tę bestię poskromię. A na razie parę fotek z pola walki. Najpierw kolczyki, (zaczęte chyba z dwa miesiące temu)

Today I'm complaining :) I love beading and it's an easy love. Beads usually, though not always, go where I want them to. Soutache is a constant fight and pain, but I cannot stop, hoping to one day tame this beast :) So today some "war" pictures. The earrings I started a few months ago:









I na specjalne zamówienie mojej absolutnie ulubionej klientki - Rudziaszka (żebyświe widziały, jak ją duma rozpierała, kiedy przekazałam jej Wasze komentarze:). Z przeznaczeniem dla Pani od Historii, która podobno lubi różowy. Broszka, przy okazji której w koncu nauczyłam się wszywać taśmę cyrkoniową :))
And an order from my daughter, for her History Teacher, who, apparently, likes pink :) A brooch:











16 komentarzy:

  1. Ja też walczę niemiłosiernie, i z sutaszem, i z koralikami :) Kolczyki piękne, a taśmę cyrkoniową też zamówiłam i będę się zmagać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne, piękne, piękne!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakie śliczne!:) Broszka jest całkowicie w moich kolorach. Kolczyki też mi się ogromnie podobają. Już się nie mogę doczekać prezentacji kolejnych Twoich prac:). Ja też od jakiegoś czasu walczę z sutaszem, albo raczej on ze mną i może kiedyś "zwycięstwo" doczeka się publikacji ;)Pozdrowienia dla Rudziaszka :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Walka trudna, ale jaka później satysfakcja :) Więc chyba warto, tym bardziej dla takiego efektu, wszystko równiutkie i zrobione z takim wyczuciem :) A jak to mówią- trening czyni mistrza ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Sutasz idzie ci genialnie, brocha jest nieziemska! Kolczyki piękne! Mnie sznurki nie lubią ewidentnie, co najwyżej snopki mogę nimi wiązać, trudno, mam za to więcej czasu na koraliki:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Do niedawna turkus jakoś "nie widział" mi się z odcieniami brązu. Ale coraz bardziej mnie przekonuje takie zestawienie kolorów. A wykonanie... nic dodać i nic ująć. Super!

    OdpowiedzUsuń
  7. Warto było się tak natrudzić:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Sa swietne, bardzo mi sie podoba ich forma i to czerwone serce kolczyka :) A co do koralikow, to rozumiem Cie, tez tak mam (choc raczej dlatego, ze wybieram z nich proste wzory), sutasz mnie wiecej kosztuje niz koralikowanie, ale mimo to jest mi blizszy. Czy raczej moje krete sznurki :) I oczywiscie uklony dla Rudziaszka!

    OdpowiedzUsuń
  9. no cóź... nic nowego powiedzieć nie jestem w stanie.. REWELACJA!:))

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękne, świetne połączenia kolorów w szczególności w kolczykach:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Myślę, że w walce z sutaszem idzie Ci bardzo dobrze :) Kolczyki mają ładne proporcje, wszystko równe, broszka też fajna, czyli ta bitwa wygrana ;)
    Ja mam odwrotnie, sutasz OK, koraliki, a w szczególności węże i rozgwiazdy, na razie wygrywają, a ja przegrywam... ale nie zamierzam się poddawać. I nie wyrzucam niczego, a pocięty sutasz przydaje się do małych form :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Efekty walki niebywale efektowne, choć nie widać, by tam jakaś bitwa się odbyła. Pani powinna być zachwycona - mnie brosza zachwyciła. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo proszę , nie przestawaj walczyć z sutaszem, bądź wytrwała, a zdobędziesz szczyty!!! I to już niedługo bo piękności uszyłaś!!!
    Wielki podziw dla wszechstronności Twoich talentów!!!!

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetnie Ci ta walka z sutaszem, kolory cuddne :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Rudziaszku! Kolczyki są przepiękne !!!!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za odwiedziny i komentarze! Pozdrawiam!