piątek, 28 października 2016

Shabir

Dawno nie było rozet na skórze uznałam że czas to naprawić :) Jest to moje kolejne podejścida do oprawy ostatniego już w mojej kolekcji kaboszonu od Moonsafari. Kolejne, bo kaboszon jest wyjątkowo nierówny i osiągnięcie idealnego okręgu rozety dokoła było wyjątkowo trudne, Prułam i zostawiałam na później, zmieniałam koncepcję i koraliki, prułam.... Parę dni temu postanowiłąm, że albo da się oprawić, albo go wyrzucę. I uparciuch posłuchał :) (Shabir to podobno właśnie uparciuch) Rozeta nie jest idealna, ale jest blisko :)

Bransoleta zamocowana jest na starym pasku, który już u mnie występował. Wiązana, ale tym razem z koralikowym zaciskiem: 










Poprzednie delikatne bransoletki chyba przypadły Wam do gustu, mam nadzieję, że i ta się spodoba :)

7 komentarzy:

  1. Zaczęłam już niemal tęsknić za Twoimi skórzanymi bransoletami, są fenomenalne :) Tą również się zachwycam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ślicznie oprawiłaś ten kaboszon:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Fantastyczna bransoleta, bardzo mi się podoba połączenie kolorystyczne obszytej rozety i paska. Cudeńko :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Aguś, ja to się nawet zdążyłam stęsknić za tymi Twoimi bransoletkami :). Ta wyszła cudnie. Dla mnie jest idealna w każdym calu :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Wcale nie widać, że sprawiła Ci tyle kłopotu ;) Cudna jest i ma świetne kolorki!

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetna robota, jednak dobrze,że się uparłaś, bo w efekcie wyszła Ci idealna bransoleta!!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Przecudna, cieszę się, że nie musiałaś wyrzucać :D Efekt końcowy naprawdę zwala z nóg, nie widać przez jakie problemy przechodziłaś ;3
    Pozdrawiam
    ~Ter

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za odwiedziny i komentarze! Pozdrawiam!